Na stole, który przygotowujemy z myślą o Płocku, nie ma przypadkowych dań. Są dzyndzałki z hreczką i skrzeczkami, plińce z pomoćką, karmuszka oraz smarowidło z gęsi na chlebie z kiszonką Ferajny. To właśnie ten zestaw został zgłoszony jako baza naszego stoiska na I Festiwalu Kultury Wsi Polskiej.
Cztery pozycje nie mają udowadniać, że da się zamknąć całą kuchnię warmińską w jednym menu. Mają zrobić coś ważniejszego: otworzyć rozmowę. O prostych składnikach, pracy rąk, domowej gospodarności i gościnności, która nie potrzebuje efektownych dekoracji, żeby została zapamiętana.
Warmia przy jednym stole
Hasło naszego stoiska brzmi „Warmia przy jednym stole”. Nie jest ono jedynie podpisem do materiałów promocyjnych. Porządkuje całą opowieść. Przy jednym stole spotykają się potrawy o różnym charakterze, ale wszystkie wyrastają z kuchni konkretnej, sycącej i bliskiej codziennemu życiu.
Nie jedziemy tworzyć kulinarnego muzeum ani udawać, że każdy warmiński dom gotował dokładnie tak samo. Przepisy zawsze miały wiele wersji. Zmieniały się wraz z porą roku, zawartością spiżarni i ręką osoby stojącej przy piecu. Właśnie ta różnorodność pokazuje, że tradycja jest żywa.
Dzyndzałki - cierpliwość zamknięta w małej porcji
Dzyndzałki z hreczką i skrzeczkami są mocnym, tradycyjnym punktem zgłoszonego menu. Niewielkie pierożki z kaszą gryczaną i skwarkami przypominają, że dobra kuchnia nie zawsze powstaje szybko. Trzeba przygotować farsz, wyrobić ciasto, uformować każdą sztukę i dopilnować, aby wszystkie zachowały smak oraz odpowiednią strukturę.
Właśnie dlatego dzyndzałki dobrze opowiadają o pracy rąk i o wiedzy, której nie da się sprowadzić do jednego zdania w przepisie. W małej degustacyjnej porcji mieści się dużo więcej niż kilka składników - jest w niej rytm domowej kuchni i cierpliwość osób, które ją tworzą.
Plińce z pomoćką - prostota, która broni się sama
Plińce z pomoćką są daniem czytelnym już od pierwszego spojrzenia. Placki ziemniaczane z twarogowo-śmietanowym dodatkiem nie potrzebują długiego wprowadzenia. Pachną domem, patelnią i chwilą, kiedy przy stole czeka się na kolejną świeżą porcję.
Ich siła tkwi w prostocie, ale właśnie proste potrawy są wymagające. Nie da się ukryć jakości ziemniaków, smażenia ani dodatku pod nadmiarem ozdób. Plińce muszą być po prostu dobre - chrupiące, świeże i podane tak, aby pomoćka dopełniała smak, a nie go przykrywała.
Karmuszka - zupa, która niesie opowieść
Karmuszka wnosi do zestawu ciepło i sytość. Gęsta zupa z mięsem, fasolą, kapustą i warzywami jest potrawą, przy której można zatrzymać się na dłużej. Ma wiele składników, ale nie jest przypadkową mieszaniną. Każdy z nich buduje smak, który kojarzy się z kuchnią domową i jedzeniem przygotowanym po to, żeby naprawdę nakarmić.
Podczas festiwalu karmuszka będzie również sprawdzianem dobrej organizacji. Trzeba zadbać o temperaturę, sposób podgrzewania, porcjowanie i płynne wydawanie. Gość zobaczy kubeczek z zupą. Za nim będzie jednak stała próba, kalkulacja, sprzęt i praca całego zespołu.
Smarowidło z gęsi i kiszonka Ferajny - nasz własny akcent
Smarowidło z gęsi podane na chlebie z kiszonką Ferajny łączy prostotę z wyrazistym charakterem. Dobry chleb, odpowiednio przygotowane smarowidło i chrupiąca kiszonka tworzą małą porcję, która może zostać w pamięci na długo.
Kiszonka jest tutaj szczególnie ważna, bo wnosi do regionalnej inspiracji coś własnego. Nie przyjeżdżamy wyłącznie odtwarzać dawnych smaków. Pokazujemy również, jak Ferajna pracuje dzisiaj - korzysta z tradycji, ale nadaje jej własny rytm i odpowiedzialnie przygotowuje ją do współczesnego wydarzenia.
Zgłoszone menu to początek pracy, nie jej koniec
Zestaw potraw jest już zgłoszony do Płocka. Do dopracowania pozostają natomiast rzeczy, których publiczność zwykle nie widzi: wielkość porcji, kolejność przygotowań, transport, chłodzenie, podgrzewanie, dostęp do prądu i wody, naczynia oraz podział zadań.
To ważne rozróżnienie. Nie zastanawiamy się już, co chcielibyśmy pokazać. Wiemy, z czym jedziemy. Teraz musimy sprawić, aby każda potrawa dotarła na miejsce w dobrej formie i aby ostatni gość otrzymał porcję przygotowaną z taką samą uważnością jak pierwszy.
Cztery smaki, jedna prawdziwa opowieść
Dzyndzałki, plińce, karmuszka i smarowidło z kiszonką pokazują różne strony warmińskiego stołu. Jest w nich praca rąk, ziemniaczana prostota, sycąca zupa, dobry chleb i własny akcent Ferajny. Razem nie tworzą zamkniętego kanonu. Tworzą uczciwy fragment opowieści o regionie.
Do Płocka zabierzemy więc nie tylko jedzenie. Zabierzemy Warkały, gminę Jonkowo, doświadczenia naszych domów i współczesną Ferajnę - wspólnotę, która chce mówić o Warmii bez kompleksów, bez przebierania jej w dekorację i bez odbierania jej codziennego charakteru.
A od której z tych czterech potraw zaczęlibyście degustację?
