Lato zawsze kończy się trochę za szybko.
Jeszcze chwilę temu były długie wieczory, wakacyjne plany i przekonanie, że do jesieni zostało mnóstwo czasu. A potem nagle przychodzi wrzesień, dni stają się krótsze, wieczory chłodniejsze i trzeba powoli wracać do codziennego rytmu.
W Warkałach postanowiliśmy jednak nie pozwolić latu odejść zupełnie po cichu.
Na zakończenie wakacyjnego sezonu spotkaliśmy się na Festynie Rodzinnym. Pogoda przez ostatnie tygodnie potrafiła być kapryśna i jeszcze przed imprezą spoglądaliśmy w niebo z pewną nieufnością, ale tym razem było dla nas łaskawe. Można było spokojnie rozstawić wszystko, co trzeba, spotkać się, porozmawiać, zjeść coś dobrego i przede wszystkim pobyć razem.
Trochę oficjalnie, a potem już całkiem nieoficjalnie
Jak na festyn przystało, była część oficjalna, były rozmowy, spotkania i atrakcje, ale najważniejsze zaczęło się właściwie wtedy, kiedy plac wypełnił się ludźmi.
Dzieci miały swoje zajęcia, dorośli swoje rozmowy, a gdzieś pomiędzy jednym a drugim cały czas ktoś do kogoś podchodził, coś przynosił, częstował, pomagał albo po prostu przysiadał na chwilę.
Sołectwo Warkały zadbało o sporą część festynowych atrakcji. Była wata cukrowa, popcorn, dmuchaniec oraz Piana Party, która zdecydowanie należała do tych punktów programu, których dzieci długo nie zapomną.
Ze swojej strony również dołożyliśmy do dziecięcego placu zabaw nasz dmuchaniec. Tego dnia pełnił trochę rolę mniejszego kolegi stojącego obok większego dmuchańca od AleFigle.pl. I chyba bardzo dobrze - bo w przypadku dzieci jedna możliwość skakania to zdecydowanie za mało.
A skoro Ferajna, to oczywiście jedzenie
Nie mogło zabraknąć tego, co przy wspólnych spotkaniach lubimy najbardziej - stołu, przy którym ciągle coś się pojawiało.
Były kręcone ziemniaki i frytki, surówki, owoce, ciasta i babeczki. Był bigos, a obok niego domowy chleb z własnym smalczykiem i kiszonkami.
Trochę słodkiego, trochę konkretnego, coś na szybko i coś, przy czym można było zatrzymać się na dłużej.
Tak właśnie lubimy gotować i przygotowywać nasze spotkania. Bez udawania restauracji i bez komplikowania tego, co nie musi być skomplikowane. Ma być domowo, dobrze i tak, żeby można było usiąść obok siebie przy jednym stole.
Bo jedzenie jest ważne. Ale jeszcze ważniejsi są ludzie, którzy przy nim siadają.
Festyn się skończył, ale dzień jeszcze nie
Kiedy oficjalna część zaczęła powoli dobiegać końca, wcale nie oznaczało to, że wszyscy natychmiast rozeszli się do domów.
Został jeszcze długi wieczór.
Pod naszą wiatką, która może nie jest najnowszym osiągnięciem współczesnej architektury i momentami sprawia wrażenie, jakby sama nie była pewna, ile jeszcze wspólnych imprez wytrzyma, siedzieliśmy jeszcze długo.
I właśnie te chwile często pamięta się najlepiej.
Bez programu. Bez punktów do odhaczenia. Bez zastanawiania się, która atrakcja zaczyna się za pięć minut.
Po prostu rozmowy, śmiech, coś dobrego do zjedzenia i ludzie, z którymi dobrze spędza się czas.
Może właśnie na tym najbardziej polega pożegnanie lata - nie na wielkim finale, tylko na jednym z tych wieczorów, kiedy nikomu specjalnie nie spieszy się do domu.
A później zostaje jeszcze to, czego na zdjęciach zwykle nie widać
Każda impreza ma również swoją mniej widowiskową część.
Kiedy znikają goście, muzyka cichnie, stoły pustoszeją i można już odłożyć telefon, zaczyna się zbieranie, noszenie, układanie i sprzątanie.
Nasze dziewczyny z Ferajny zabrały się również za mycie podłogi w świetlicy.
To miejsce służy całej naszej społeczności i korzystają z niego różne osoby oraz grupy. Dobrze więc czasem przypomnieć - również sobie nawzajem - że wspólna przestrzeń oznacza także wspólną odpowiedzialność za to, w jakim stanie ją po sobie zostawiamy.
Tym razem po prostu zakasaliśmy rękawy i zrobiliśmy swoje.
Bo koniec festynu następuje nie wtedy, kiedy wychodzą ostatni goście, ale wtedy, kiedy wszystko znowu jest na swoim miejscu.
Dziękujemy - i podziękowania oddajemy
Po festynie Sołectwo Warkały opublikowało swoją relację, w której bardzo ciepło podziękowało KGW Ferajna za zaangażowanie, przygotowane jedzenie oraz udostępnienie dmuchańców.
Takie słowa są miłe i bardzo za nie dziękujemy.
Ale podziękowania działają w obie strony.
Dziękujemy Sołectwu Warkały za wspólną organizację wydarzenia i przygotowane atrakcje - watę cukrową, popcorn, dmuchaniec i Piana Party.
Bo ten festyn nie był dziełem jednej osoby, jednej organizacji ani jednej grupy.
Każdy dołożył swoją część.
Ktoś przygotowywał jedzenie, ktoś przywoził sprzęt, ktoś organizował atrakcje, ktoś rozstawiał, ktoś pilnował, żeby wszystko działało, a ktoś został na końcu, żeby jeszcze posprzątać.
I właśnie z takich kawałków powstaje coś wspólnego.
Lato za nami. Plany przed nami.
Wrzesień oznacza powrót do pracy, szkoły i zwykłego rytmu tygodnia. Coraz wcześniej robi się ciemno i nieuchronnie zbliża się czas, kiedy zamiast zastanawiać się, czy rozpalać grilla, zaczniemy sprawdzać, czy działa ogrzewanie.
Trochę szkoda lata.
Ale nie mamy powodów, żeby długo za nim tęsknić.
Bo Ferajna nie kończy sezonu wraz z ostatnim wakacyjnym festynem.
Wręcz przeciwnie.
Mamy pomysły, mamy plany i - co najważniejsze - mamy ludzi, którym nadal chce się spotykać, robić coś razem i wymyślać kolejne rzeczy.
Dlatego lato pożegnaliśmy.
Ale Ferajna dopiero się rozkręca.






