Pierwszy rok Ferajny bez lukru – czego nauczyła nas działalność społeczna
Home ⟾ Uncategorized  ⟾  Pierwszy rok Ferajny bez lukru – czego nauczyła nas działalność społeczna
Pierwszy rok Ferajny bez lukru: niewidoczna praca, wydarzenia, szkolenia, rozwój cyfrowy, granice wolontariatu i coraz pilniejsza potrzeba własnej siedziby.

Na zdjęciu wszystko jest już gotowe. Stół nakryty, potrawy podane, ludzie uśmiechnięci. Nie widać wiadomości wysyłanych późnym wieczorem, samochodu pełnego skrzyń ani osoby, która po wydarzeniu wraca jeszcze po zapomniany przedłużacz. Kulisy pierwszego roku KGW są znacznie mniej efektowne niż jego podsumowanie - i właśnie dlatego warto o nich powiedzieć.

Nie po to, by narzekać. Uczciwa rozmowa o trudnościach chroni wspólnotę przed wyczerpaniem i pozwala działać dojrzalej. Ferajna powstała z entuzjazmu, ale sam entuzjazm nie przeniesie stołów, nie rozliczy faktur i nie zastąpi miejsca do przechowywania sprzętu.

Wolontariat także ma swoją cenę

Działalność społeczna opiera się na czasie, którego nikt nie ma w nadmiarze. Każdy ma pracę, rodzinę, zdrowie, obowiązki i zwykłą potrzebę odpoczynku. Kiedy przygotowania trwają przez kilka dni, a wydarzenie zajmuje cały weekend, koszt nie pojawia się na fakturze, ale jest bardzo realny.

Większe wydarzenie nie zaczyna się w chwili ustawienia stoiska. Zaczyna się wcześniej - od rozmów, ustalania menu, zakupów, telefonów, transportu, przygotowywania produktów, dokumentów i podziału zadań. I nie kończy się wtedy, gdy wychodzą ostatni goście. Trzeba jeszcze spakować sprzęt, posprzątać, odwieźć rzeczy, policzyć wydatki i przywrócić wszystko do porządku.

Najłatwiej przeciążyć osoby, które są najbardziej odpowiedzialne. Skoro zawsze odbierają telefon i zwykle znajdują rozwiązanie, kolejne zadania naturalnie trafiają właśnie do nich. Z czasem dobra wola może zamienić się w zmęczenie, a zmęczenie - w zniechęcenie. Pierwszy rok nauczył nas, że troska o ludzi jest równie ważna jak troska o program wydarzenia.

Nie wszystko da się zrobić „jakoś”

Na początku wiele rzeczy rozwiązuje się doraźnie. Sprzęt pożyczony od znajomych, produkty przewożone prywatnym samochodem, część przygotowań wykonywana w domach. Taki sposób działania pozwala wystartować, ale nie jest dobrym modelem na stałe.

Brak własnego miejsca, magazynu i pewnego zaplecza wraca przy każdym większym zadaniu. Trzeba ustalać, gdzie przechować naczynia, kto zabierze sprzęt, kto ma wolny bagażnik i o której godzinie można wejść do sali. Każde z tych pytań jest małe, lecz razem tworzą znaczną część organizacyjnego ciężaru.

Z każdym kolejnym wydarzeniem rośnie też liczba rzeczy, które trzeba przechować, przewieźć, przygotować i później uporządkować: urządzenia gastronomiczne, naczynia, sprzęt foto-filmowy, oświetlenie, materiały promocyjne i wyposażenie potrzebne do obsługi wydarzeń.

Własne miejsce i siedziba - coraz bardziej konkretna potrzeba

Dlatego temat własnego miejsca i stałej siedziby wraca dziś coraz częściej.

Nie chodzi o reprezentacyjny adres ani o pomieszczenie z tabliczką na drzwiach. Potrzebujemy prawdziwego zaplecza do działania.

Miejsca, w którym można bezpiecznie przechowywać sprzęt i wiedzieć, że jest dostępny wtedy, gdy jest potrzebny. Miejsca do spotkań zarządu i członków. Przestrzeni, w której można przygotować warsztaty, posegregować materiały, zrobić dekoracje, pracować nad projektem, zorganizować zajęcia albo po prostu usiąść przy jednym stole i coś wspólnie zaplanować.

Dzisiaj część organizacyjnego zaplecza Ferajny nadal mieści się w prywatnych samochodach, garażach, domach i innych miejscach udostępnianych dzięki życzliwości ludzi. To rozwiązanie pozwala działać, ale nie powinno być docelowym modelem organizacji, która chce się rozwijać.

Własna baza mogłaby odciążyć prywatną przestrzeń członków, uporządkować sprzęt i umożliwić prowadzenie działań przez cały rok. Byłaby miejscem dla sekcji Ferajny, warsztatów, spotkań, przygotowań do wydarzeń oraz kolejnych projektów społecznych, edukacyjnych, artystycznych, foto-filmowych, cyfrowych i kulinarnych.

Myślimy także o rozwoju działań związanych z lokalną kuchnią i przetwórstwem. Takie plany wymagają nie tylko pomysłów i sprzętu, ale również warunków, w których można pracować odpowiedzialnie i zgodnie z wymaganiami.

Stałe zaplecze ma znaczenie także przy większych projektach i grantach. Łatwiej odpowiedzialnie planować rozwój, kiedy wiadomo, gdzie działania będą prowadzone, gdzie znajdzie się zakupione wyposażenie i co pozostanie mieszkańcom po zakończeniu finansowania.

Siedziba nie jest dla Ferajny nagrodą za aktywność. Jest narzędziem potrzebnym do tego, żeby tę aktywność prowadzić rozsądnie, bezpiecznie i długofalowo.

Sprzęt pomaga, ale sam niczego nie organizuje

W ciągu pierwszego roku Ferajna stopniowo rozwijała własne zaplecze. Dzięki temu jesteśmy bardziej samodzielni, ale nauczyliśmy się też, że zakup jest dopiero początkiem.

Każdy nowy sprzęt trzeba gdzieś przechować, przewieźć, sprawdzić, wyczyścić, przygotować do pracy i później za niego odpowiadać.

Dobrze wyposażone KGW może zrobić znacznie więcej, ale tylko wtedy, gdy razem ze sprzętem rozwija sposób jego ewidencjonowania, użytkowania i odpowiedzialności.

To może nie brzmi szczególnie widowiskowo, ale właśnie takie rzeczy odróżniają spontaniczną grupę od organizacji, która chce działać przez wiele lat.

Formalności nie robią dobrych zdjęć, ale są potrzebne

Wniosek, umowa, faktura, uchwała, protokół, lista obecności, zgoda, regulamin, sprawozdanie i rozliczenie. Dokumenty nie budują atmosfery wydarzenia, ale chronią organizację i pozwalają sięgać po większe możliwości. Problem w tym, że wymagają czasu, dokładności i osoby, która naprawdę rozumie, za co odpowiada.

Nauczyliśmy się, że finansowanie nie jest darmowym prezentem. Każda złotówka oznacza zobowiązanie: trzeba wydać ją zgodnie z celem, zachować dokumenty, pilnować terminów i umieć wykazać rezultat. Dobry projekt zaczyna się od pomysłu, ale kończy dopiero wtedy, gdy wszystko jest prawidłowo rozliczone.

Pierwszy rok oznaczał także przygotowywanie wniosków, koncepcji projektowych i analizowanie programów, które mogłyby pasować do Ferajny. Nie każde zgłoszenie kończy się finansowaniem i nie każde powinno. Sama praca nad projektem zmusza jednak do odpowiedzi na ważne pytania: co chcemy zrobić, dla kogo, po co, z kim i czy mamy wystarczające zasoby, żeby wziąć za to odpowiedzialność.

Nie każdy pomysł powinien zostać zrealizowany od razu

W grupie pomysłów zwykle jest więcej niż ludzi i środków. Na początku trudno powiedzieć „nie”, bo każda inicjatywa wydaje się szansą. Z czasem przychodzi ważna lekcja: odmowa może być wyrazem odpowiedzialności. Czasem lepiej zrobić mniej, ale dobrze, niż zgodzić się na kolejne wydarzenie kosztem ludzi i jakości.

Nie każdy wniosek otrzyma dofinansowanie. Nie każda współpraca ułoży się tak, jak zakładaliśmy. Nie każdy mieszkaniec od razu zrozumie, po co robimy daną rzecz. Te sytuacje bolą, ale nie muszą oznaczać porażki. Pozwalają doprecyzować cele i odróżnić kierunek od chwilowego zapału.

Sukces także potrafi dołożyć pracy

Im więcej rzeczy się udaje, tym częściej pojawiają się kolejne propozycje.

Ktoś zaprasza Ferajnę do współpracy. Ktoś pyta o stoisko. Ktoś proponuje wspólne wydarzenie. Ktoś potrzebuje pomocy organizacyjnej, promocyjnej, technicznej albo kulinarnej.

To dobra wiadomość, ale właśnie wtedy szczególnie potrzebne są granice.

Powiedzenie „tak” trwa kilka sekund. Realizacja tego „tak” może oznaczać kilkadziesiąt godzin pracy kilku osób.

Różnice zdań są częścią wspólnoty

Ferajna nie jest grupą ludzi myślących identycznie. Różnimy się charakterem, doświadczeniem i sposobem podejmowania decyzji. Napięcia pojawiają się zwłaszcza wtedy, gdy jest mało czasu, dużo odpowiedzialności i nie wszystkie informacje docierają do każdego w tym samym momencie.

Dobra współpraca nie polega na unikaniu różnic. Polega na tym, by rozmawiać o nich bez poniżania, przypisywania złych intencji i budowania obozów. Tego również trzeba się uczyć. Czasem potrzebna jest jasna decyzja, czasem dodatkowe spotkanie, a czasem odłożenie tematu do chwili, gdy emocje opadną.

Najtrudniejsze jest stawianie granic

Organizacja, która chce pomagać wszystkim, szybko może stracić zdolność pomagania komukolwiek. Potrzebujemy granic dotyczących czasu, odpowiedzialności, korzystania ze sprzętu i liczby podejmowanych zadań. Nie po to, by zamykać Ferajnę, lecz by chronić jej ludzi i zasoby.

Granica może brzmieć: nie mamy dziś możliwości organizacyjnych. Potrzebujemy partnera. Musimy znać budżet. Nie mamy ludzi do obsługi tego wydarzenia. Nie weźmiemy odpowiedzialności za coś, na co nie mamy wpływu.

Te zdania nie odbierają wspólnocie ciepła. Przeciwnie - pozwalają jej być wiarygodną.

A jednak - kiedy spojrzymy na to, co naprawdę zrobiliśmy

Tekst o pierwszym roku bez lukru nie powinien zamienić się w katalog sukcesów. Ale uczciwość działa w obie strony. Skoro mówimy o trudzie, trzeba również powiedzieć, co z tej pracy rzeczywiście powstało.

Nie każdą z poniższych rzeczy Ferajna organizowała samodzielnie. Czasem byliśmy organizatorem, czasem partnerem, uczestnikiem albo ekipą wspierającą. Nie chcemy przypisywać sobie cudzych wydarzeń. Chcemy natomiast uczciwie pokazać skalę pracy, w którą byliśmy zaangażowani.

Wydarzenia, spotkania i działania lokalne

  • dwa zimowe kuligi Ferajny - łącznie 62 uczestników,
  • Tłusty Czwartek Ferajny,
  • wsparcie turnieju Taiko Cup - w tym przygotowanie 14 ciast i dwóch zup,
  • Napoleoniada w Jonkowie - własne stoisko gastronomiczne i dokumentacja młodzieżowej sekcji fotograficznej,
  • Dzień Dziecka w Warkałach - udział i bezpłatny poczęstunek,
  • Profilaktyczny Piknik Rodzinny w Jonkowie,
  • Piknik Rodzinny „Bezpieczne Wakacje” na Górce Jasia,
  • jubileusz 40-lecia posługi kapłańskiej ks. Zdzisława Milewicza we Wrzesinie,
  • odpust we Wrzesinie - własne stoisko i oferta kulinarna,
  • Pożegnanie Lata w Warkałach - wspólne wydarzenie z Sołectwem Warkały, gastronomia Ferajny i nasz dmuchaniec.

Każde z tych wydarzeń wygląda inaczej z perspektywy uczestnika, a inaczej od zaplecza. Za stołem, namiotem, jedzeniem, zdjęciami i atrakcjami są zakupy, telefony, pakowanie, przewóz, przygotowanie i sprzątanie.

Kultura, pamięć i wyjście poza własne podwórko

Pierwszy rok to także działania, które nie mieszczą się w prostym schemacie „festyn plus gastronomia”.

Była bluesowa wyprawa Ferajny do Łukty. Był udział w olsztyńskim wydarzeniu „Córki milczenia”. Był Dzień Romów i przygotowywanie treści odnoszących wydarzenie do historii, kultury, różnorodności i pamięci regionalnej. Była również obecność na wystawie „Sekretne Ogrody Bobrów - Portrait de Castor”.

Ważnym elementem stało się dokumentowanie lokalnej pamięci - rozwijanie Kroniki Ferajny, fotografia, materiały filmowe i publikacje, dzięki którym wydarzenia nie kończą się w chwili złożenia ostatniego stołu.

Zaproszenie do Płocka

Ferajna otrzymała zaproszenie do udziału w I Festiwalu Kultury Wsi Polskiej w Płocku, zaplanowanym na 23 sierpnia 2026 roku.

Przygotowywaliśmy propozycje potraw regionalnych, receptury, logistykę transportu oraz wydawania dań. Potwierdzone zostały także autobus i wsparcie materiałów promocyjnych.

Samo zaproszenie było dla nas ważnym sygnałem: działalność Ferajny zaczęła być zauważana również poza najbliższą okolicą. Tego punktu nie opisujemy jako zakończonego wyjazdu ani sukcesu festiwalowego - zapisujemy dokładnie to, co mamy potwierdzone: zaproszenie i przygotowania.

Od pojedynczych wydarzeń do stałej działalności

Ferajna rozwijała regularne zajęcia taneczne, Ferajna ART, sekcję foto-film, rękodzieło, działania kulinarne i inicjatywy międzypokoleniowe.

To ważna zmiana. Organizacja nie może istnieć wyłącznie od festynu do festynu. Stałe działania tworzą rytm, relacje i możliwość spotkania także wtedy, gdy nie ma sceny, namiotu ani wydarzenia na kilkaset osób.

Rozwój kompetencji - uczymy się prowadzić organizację coraz lepiej

Pierwszy rok to również konsekwentna praca nad wiedzą i kompetencjami.

Uczestniczyliśmy w szkoleniach dotyczących planowania rozwoju organizacji, przygotowywania projektów, prawa i sprawozdawczości KGW, ochrony dziedzictwa oraz regionalnej kuchni.

Wśród potwierdzonych szkoleń i ścieżek rozwojowych znalazły się:

  • „Tworzenie Planu Rozwoju Organizacji krok po kroku”,
  • „Zasady opracowania projektów”,
  • „Sprawozdawczość oraz prawne aspekty działalności kół gospodyń wiejskich”,
  • „Dziedzictwo kulinarne regionu w praktyce KGW”,
  • „KGW we współczesnej rzeczywistości - praktyczne rady dotyczące konkursów i wydarzeń”,
  • „Lista produktów tradycyjnych - jak wyszukiwać, identyfikować i zgłaszać produkty ze swojego regionu”,
  • „Dziedzictwo kulinarne województwa warmińsko-mazurskiego”,
  • „Żywność wysokiej jakości a produkty regionalne i tradycyjne. Unijne i krajowe oznaczenia jakości żywności”,
  • „Ochrona dziedzictwa kulturowego obszarów wiejskich”.

Do tego dochodzą szkolenia i certyfikaty zdobywane podczas wyjazdów do Iławy i Ostródy oraz udział w II Ogólnopolskim Forum Liderów KGW.

Masz Głos - rozwój obywatelski i miejsca wspólne

Ferajna uczestniczy w programie Masz Głos Fundacji im. Stefana Batorego, przy regionalnym wsparciu Fundacji SocLab.

Joanna Zalech i Marcin Zalech reprezentowali Ferajnę podczas Zlotu Masz Głos w Falentach w dniach 19-21 czerwca 2026 roku.

Tematy miejsc wspólnych, współpracy z samorządem, diagnozowania potrzeb mieszkańców, pracy zespołowej, komunikacji, liderstwa i budowania sieci sojuszników są bardzo bliskie temu, nad czym pracujemy lokalnie.

To również jedno ze źródeł naszego coraz bardziej konkretnego myślenia o własnym miejscu dla Ferajny - nie jako lokalu „dla organizacji”, ale jako przestrzeni służącej ludziom, spotkaniom i działaniom.

MOCna SIEĆ i inne ścieżki rozwojowe

Ferajna uczestniczy również w programie MOCna SIEĆ / MOCna Sieć 2.0. Traktujemy takie programy jako część szerszego procesu uczenia się współpracy, budowania relacji i profesjonalizowania działań organizacji.

Nie chodzi o zbieranie nazw programów do prezentacji. Chodzi o dostęp do ludzi, wiedzy i doświadczeń, które później można przełożyć na codzienną pracę w Warkałach.

Kompetencje cyfrowe mieszkańców - dwie grupy 50+

Latem w świetlicy w Warkałach odbyły się szkolenia w ramach projektu „Kompetencje Cyfrowe dla Aktywnych 50+”.

Projekt realizował IRKL - Instytut Rozwoju Kapitału Ludzkiego Sp. z o.o. To IRKL zapewnił sprzęt i prowadził szkolenia. Rolą Ferajny było między innymi lokalne dotarcie z informacją, zebranie zainteresowania i pomoc w stworzeniu dwóch grup uczestników.

W dwóch grupach szkoleniowych uczestniczyło łącznie ponad 20 osób. Zajęcia obejmowały między innymi obsługę smartfona i komputera, internet, pocztę, komunikatory, e-usługi, bezpieczeństwo w sieci oraz praktyczne wykorzystanie sztucznej inteligencji.

Cykl zakończył się egzaminami i certyfikatami.

To ważne doświadczenie także dla samej Ferajny. Pokazało, że lokalna organizacja może być nie tylko organizatorem festynu czy stoiska, ale także łącznikiem między mieszkańcami a konkretną ofertą edukacyjną.

Równolegle Ferajna zbierała zainteresowanych szkoleniami związanymi z praktycznym wykorzystaniem AI i nowych technologii.

LPDI - udział w myśleniu o usługach społecznych

6 sierpnia 2026 roku Ferajna aktywnie uczestniczyła w warsztatach zespołu pracującego nad Lokalnym Planem Deinstytucjonalizacji Usług Społecznych Gminy Jonkowo na lata 2026-2029.

Podczas prac analizowano istniejące usługi, potrzeby mieszkańców i obszary wymagające uzupełnienia.

Ferajna zadeklarowała swoje wsparcie merytoryczne oraz technologiczne. To kolejny przykład obszaru, w którym działalność KGW może wychodzić znacznie poza tradycyjnie rozumianą rolę koła.

Rozwój cyfrowy - rzeczy, których nie widać na festynowym stole

Jednym z mniej oczywistych kierunków pierwszego roku stało się własne zaplecze cyfrowe.

kgwferajna.pl

Rozbudowaliśmy kgwferajna.pl. Strona przestała być wyłącznie wizytówką. Stała się miejscem publikacji artykułów, relacji, galerii, informacji o wydarzeniach, warsztatach, zapisach, projektach i współpracy.

Blog pozwala również dokumentować to, co robimy - nie tylko po to, żeby coś „wrzucić do internetu”, ale żeby po miesiącach można było wrócić do wydarzeń, ludzi, pomysłów i decyzji.

Nina - cyfrowa asystentka Ferajny

Rozwijamy Ninę, cyfrową asystentkę Ferajny działającą na stronie internetowej.

Jej zadaniem jest ułatwianie dostępu do informacji o działalności, wydarzeniach i zasobach Ferajny. To eksperyment, ale również praktyczny przykład tego, jak mała lokalna organizacja może wykorzystywać nowe technologie bez robienia z technologii celu samego w sobie.

Panel Partnera

Powstał Panel Partnera Ferajny - wewnętrzne centrum robocze, które porządkuje granty, źródła informacji, materiały, webinary i szkolenia.

W Panelu rozwijamy między innymi Radar Grantowy, bazę źródeł monitoringu, moduł webinarów i szkoleń oraz materiały robocze. Dzięki temu wiedza, która wcześniej była rozrzucona pomiędzy wiadomościami, zakładkami przeglądarki i notatkami, zaczyna tworzyć uporządkowane zaplecze organizacji.

Panel Warkał / PWA

Rozpoczęliśmy także pilotaż i rozwój Panelu Warkał / PWA - lekkiego narzędzia internetowego przygotowywanego z myślą o wygodnym dostępie z telefonu.

Panel ma służyć porządkowaniu informacji, planów, wydarzeń i materiałów organizacyjnych. Nie chodzi o aplikację „dla efektu”. Chodzi o prostszy dostęp do potrzebnych danych, łatwiejszą komunikację i sprawniejsze zarządzanie bieżącymi sprawami.

Strona, Nina, Panel Partnera, Radar Grantowy i PWA tworzą razem cyfrowe zaplecze, którego rok wcześniej po prostu nie było.

Praca projektowa - również wtedy, gdy nie ma jeszcze wyniku

W pierwszym roku przygotowywaliśmy lub analizowaliśmy także wiele projektów i naborów.

Wśród nich znalazły się między innymi Folk(od)nowa i projekt „Żywa Biblioteka Smaków Warmii - Stół Ferajny”, Polska Wieś Smakuje, działania związane z Fundacją Biedronka, konkurs Gminy Jonkowo w obszarze kultury, koncepcja wyposażeniowa Ferajny, Równać Szanse i projekt „Nasze miejsce wśród drzew”, OSOPS, Bank Żywności, LOTTO oraz Bezpieczna Polska Lokalnie.

Nie przedstawiamy złożenia wniosku jako zwycięstwa. To byłoby nieuczciwe.

Ale przygotowanie każdego z nich oznaczało pracę: określenie celu, budżetu, grupy odbiorców, harmonogramu, ryzyka i tego, co Ferajna realnie jest w stanie zrobić.

Tak również buduje się kompetencje organizacji.

To nie jest lista medali

Nie chcemy nazywać sukcesem każdej rzeczy, którą zrobiliśmy.

Nie jest osiągnięciem samo otrzymanie wsparcia, które wynika z zasad pomocy dla zarejestrowanych KGW. Nie będziemy też przypisywać sobie wydarzeń organizowanych przez innych tylko dlatego, że byliśmy ich częścią. Nie wpisujemy na listę nagród i wyników, których nie możemy potwierdzić.

Dlatego najuczciwiej powiedzieć:

to nie jest lista medali. To jest lista rzeczy, przy których naprawdę pracowaliśmy.

Czasem jako organizator. Czasem jako partner. Czasem jako zaproszona ekipa. Czasem jako ludzie od kuchni, zdjęć, sprzętu, internetu, dokumentów albo sprzątania na samym końcu.

I ta różnorodność najlepiej pokazuje, jak bardzo w ciągu pierwszego roku zmieniła się skala naszej działalności.

Uczymy się myśleć kilka kroków dalej

Pierwszy rok był przede wszystkim czasem działania.

Kolejny coraz bardziej staje się czasem budowania trwałych podstaw.

Myślimy już nie tylko o następnym festynie, ale o własnym miejscu, zapleczu, rozwoju kompetencji, wyposażeniu, narzędziach cyfrowych, partnerstwach i projektach, które mogą działać dłużej niż jedno wydarzenie.

Chcemy rozwijać działalność kulinarną, edukacyjną, społeczną, artystyczną, foto-filmową i cyfrową.

Ale równie ważne jest dla nas to, żeby rozwój nie oznaczał bezustannego dokładania obowiązków tym samym osobom.

Bo organizacja może mieć coraz więcej sprzętu, projektów i narzędzi, a jednocześnie stawać się coraz słabsza, jeśli zabraknie w niej ludzi, którzy nadal chcą przychodzić na spotkania.

Dlaczego mimo wszystko warto

Po trudnym dniu łatwo zapomnieć, po co zaczynaliśmy.

Potem ktoś po raz pierwszy przychodzi na zajęcia. Ktoś starszy odkrywa, że smartfon nie musi być wrogiem. Młoda osoba robi zdjęcie, z którego jest dumna. Seniorka zostaje dłużej przy stole. Mieszkańcy widzą, że wydarzenie może wyglądać inaczej, bo ktoś włożył w nie serce i porządną pracę.

Ktoś przychodzi na szkolenie, bo informację znalazł dzięki Ferajnie. Ktoś korzysta ze strony. Ktoś dzwoni z propozycją współpracy. Ktoś po wydarzeniu zostaje jeszcze chwilę, żeby pomóc złożyć stoły.

To nie usuwa zmęczenia, ale nadaje mu sens.

Pierwszy rok bez lukru nie jest opowieścią o rozczarowaniu. Jest opowieścią o dojrzewaniu.

O przejściu od:

„zrobimy wszystko”

do:

„zrobimy to, za co potrafimy odpowiedzialnie wziąć odpowiedzialność”.

O odkrywaniu, że wspólnota potrzebuje nie tylko energii, lecz także zasad, zaplecza, wiedzy, własnego miejsca, narzędzi i odpoczynku.


Nie chcemy budować Ferajny kosztem ludzi.

Chcemy budować ją razem z nimi - tak, aby po wydarzeniu została nie tylko dokumentacja i zdjęcia, ale również chęć spotkania się następnym razem.

wpChatIcon
wpChatIcon
Scroll to Top