Ognisty cydr – część 1. Jesień zamknięta w słoiku
Home ⟾ Kuchnia Ferajny  ⟾  Ognisty cydr – część 1. Jesień zamknięta w słoiku
Cebula, czosnek, imbir, chrzan, kurkuma, cytrusy, zioła i dobry ocet jabłkowy. Nastawiamy ognisty cydr Ferajny w 4-litrowym słoju i zostawiamy go na cztery tygodnie.

Zaczyna się niewinnie.

Cebula. Czosnek. Kawałek imbiru.

A potem na stole pojawia się chrzan, kurkuma, cytryny, pomarańcze, pieprz, cynamon, świeże zioła i papryczka jalapeño. Wtedy już wiadomo, że nie będzie nudno.

Tym razem w naszej ferajnowej spiżarni powstaje ognisty cydr - aromatyczna, kwaśna i naprawdę wyrazista mieszanka na bazie dobrego octu jabłkowego.

To propozycja, która szczególnie pasuje do jesieni i zimy. Pachnie cytrusami, ziołami i przyprawami, a już podczas krojenia składników można zrozumieć, skąd wzięło się określenie „ognisty”.

Od razu jednak wyjaśnijmy jedną rzecz: nie jest to cydr alkoholowy. Pod angielską nazwą Fire Cider kryje się octowa maceracja świeżych warzyw, korzeni, ziół, cytrusów i ostrych przypraw.

A ponieważ w Ferajnie lubimy przepisy, które można dopracować po swojemu, robimy naszą własną, bogatą wersję.

Ognisty cydr Ferajny - przepis na słój 4-litrowy

Składniki

  • 2 cebule
  • 2 główki czosnku
  • 2-3 korzenie świeżej kurkumy
  • kawałek świeżego chrzanu
  • kawałek świeżego imbiru
  • 2 cytryny
  • 2 pomarańcze
  • 1 papryczka jalapeño - opcjonalnie
  • garść pieprzu ziarnistego
  • 2-3 laski cynamonu
  • świeże zioła, np. oregano, rozmaryn i szałwia
  • około 2,25 l dobrego octu jabłkowego - 3 butelki po 0,75 l

Lista wygląda okazale, ale samo przygotowanie jest bardzo proste.

Nie obieramy wszystkiego

Imbiru, chrzanu i kurkumy nie obieramy. Bardzo dokładnie je myjemy i kroimy razem ze skórką.

Tak samo postępujemy z cytrynami i pomarańczami. Ponieważ do słoika trafiają razem ze skórką, warto szczególnie dokładnie je umyć, a najlepiej wybrać owoce niewoskowane.

Cebulę i czosnek obieramy. Wszystkie większe składniki kroimy na kawałki lub plastry.

Nie muszą być idealne. To nie konkurs krojenia w kostkę.

Wszystko do jednego słoja

Do czystego, dużego słoja wkładamy kolejno cebulę, czosnek, kurkumę, chrzan, imbir, cytryny i pomarańcze. Jeżeli chcemy wersję naprawdę ognistą, dodajemy również papryczkę jalapeño.

Dorzucamy garść ziaren pieprzu, laski cynamonu oraz świeże zioła. Rozmaryn daje mocny, żywiczny aromat, szałwia wnosi ziołową głębię, a oregano dobrze łączy się z pozostałymi składnikami.

Już na tym etapie słój wygląda jak kawałek jesiennego ogrodu zamknięty pod pokrywką: żółta kurkuma, pomarańcze, cytryny, zieleń ziół i ostre papryczki robią swoje.

Teraz ocet jabłkowy

Całość zalewamy dobrym octem jabłkowym. Na słój o pojemności około 4 litrów wykorzystujemy mniej więcej trzy butelki po 0,75 l, czyli około 2,25 litra octu.

Składniki powinny być możliwie dobrze zanurzone. Słój zamykamy i odstawiamy w ciemne miejsce na około cztery tygodnie.

I teraz zaczyna się najtrudniejsza część całego przepisu: czekanie.

Cztery tygodnie

Przez kolejne tygodnie ocet będzie przejmował aromat ze wszystkich składników. Imbir wniesie swoją charakterystyczną ostrość. Chrzan dołoży jeszcze trochę ognia. Czosnek i cebula dadzą głębię, kurkuma kolor, a cytrusy świeżość i zapach.

Cynamon ociepli całość, zioła dodadzą własnych nut, a jalapeño przypomni nam, dlaczego ten nastaw nazywa się ognisty.

Co jakiś czas można delikatnie poruszyć słojem, żeby składniki ponownie się wymieszały.

I właściwie tyle. Nie gotujemy. Nie pasteryzujemy. Nie przyspieszamy. Dajemy składnikom czas.

A co z „odpornością”?

Ognisty cydr często pojawia się w internecie jako domowy sposób na jesień i zimę, a czasem przypisuje mu się bardzo szerokie działanie „na odporność”. My wolimy zachować zdrowy rozsądek.

Czosnek, imbir, chrzan, kurkuma, cytrusy i zioła od dawna mają swoje miejsce w kuchni oraz domowych recepturach. Nie oznacza to jednak, że gotowy nastaw jest lekarstwem albo że zapobiega infekcjom.

W Ferajnie traktujemy go przede wszystkim jako intensywny produkt spożywczy i ciekawy element domowej spiżarni.

Ze względu na ocet i ostre składniki używa się go w niewielkich ilościach. Osoby, którym kwaśne lub pikantne produkty nie służą, powinny podchodzić do niego ostrożnie.

Bez cudownych obietnic. Za to z ciekawością, dobrymi składnikami i własnym eksperymentowaniem.

To dopiero część pierwsza

Teraz słój wędruje w ciemne miejsce i przez cztery tygodnie robi swoje.

Wrócimy do niego w części drugiej. Pokażemy wtedy, jak wygląda gotowy ognisty cydr, jak go przecedzić, jak przechowywać i do czego można go wykorzystać. Sprawdzimy też, czy warto złagodzić jego charakter odrobiną miodu.

Na razie pozostaje nam tylko czekać.

Chociaż patrząc na ilość chrzanu, imbiru, czosnku i jalapeño zamkniętych w jednym słoju, mamy przeczucie, że kiedy go otworzymy, będzie ciekawie.

Bardzo ciekawie.

Ognisty cydr - część 1.
Cztery tygodnie.
Jeden słój.
I całkiem sporo ognia.

wpChatIcon
wpChatIcon
Scroll to Top