Zaczyna się niewinnie.
Cebula. Czosnek. Kawałek imbiru.
A potem na stole pojawia się chrzan, kurkuma, cytryny, pomarańcze, pieprz, cynamon, świeże zioła i papryczka jalapeño. Wtedy już wiadomo, że nie będzie nudno.
Tym razem w naszej ferajnowej spiżarni powstaje ognisty cydr - aromatyczna, kwaśna i naprawdę wyrazista mieszanka na bazie dobrego octu jabłkowego.
To propozycja, która szczególnie pasuje do jesieni i zimy. Pachnie cytrusami, ziołami i przyprawami, a już podczas krojenia składników można zrozumieć, skąd wzięło się określenie „ognisty”.
Od razu jednak wyjaśnijmy jedną rzecz: nie jest to cydr alkoholowy. Pod angielską nazwą Fire Cider kryje się octowa maceracja świeżych warzyw, korzeni, ziół, cytrusów i ostrych przypraw.
A ponieważ w Ferajnie lubimy przepisy, które można dopracować po swojemu, robimy naszą własną, bogatą wersję.
Ognisty cydr Ferajny - przepis na słój 4-litrowy
Składniki
- 2 cebule
- 2 główki czosnku
- 2-3 korzenie świeżej kurkumy
- kawałek świeżego chrzanu
- kawałek świeżego imbiru
- 2 cytryny
- 2 pomarańcze
- 1 papryczka jalapeño - opcjonalnie
- garść pieprzu ziarnistego
- 2-3 laski cynamonu
- świeże zioła, np. oregano, rozmaryn i szałwia
- około 2,25 l dobrego octu jabłkowego - 3 butelki po 0,75 l
Lista wygląda okazale, ale samo przygotowanie jest bardzo proste.
Nie obieramy wszystkiego
Imbiru, chrzanu i kurkumy nie obieramy. Bardzo dokładnie je myjemy i kroimy razem ze skórką.
Tak samo postępujemy z cytrynami i pomarańczami. Ponieważ do słoika trafiają razem ze skórką, warto szczególnie dokładnie je umyć, a najlepiej wybrać owoce niewoskowane.
Cebulę i czosnek obieramy. Wszystkie większe składniki kroimy na kawałki lub plastry.
Nie muszą być idealne. To nie konkurs krojenia w kostkę.
Wszystko do jednego słoja
Do czystego, dużego słoja wkładamy kolejno cebulę, czosnek, kurkumę, chrzan, imbir, cytryny i pomarańcze. Jeżeli chcemy wersję naprawdę ognistą, dodajemy również papryczkę jalapeño.
Dorzucamy garść ziaren pieprzu, laski cynamonu oraz świeże zioła. Rozmaryn daje mocny, żywiczny aromat, szałwia wnosi ziołową głębię, a oregano dobrze łączy się z pozostałymi składnikami.
Już na tym etapie słój wygląda jak kawałek jesiennego ogrodu zamknięty pod pokrywką: żółta kurkuma, pomarańcze, cytryny, zieleń ziół i ostre papryczki robią swoje.
Teraz ocet jabłkowy
Całość zalewamy dobrym octem jabłkowym. Na słój o pojemności około 4 litrów wykorzystujemy mniej więcej trzy butelki po 0,75 l, czyli około 2,25 litra octu.
Składniki powinny być możliwie dobrze zanurzone. Słój zamykamy i odstawiamy w ciemne miejsce na około cztery tygodnie.
I teraz zaczyna się najtrudniejsza część całego przepisu: czekanie.
Cztery tygodnie
Przez kolejne tygodnie ocet będzie przejmował aromat ze wszystkich składników. Imbir wniesie swoją charakterystyczną ostrość. Chrzan dołoży jeszcze trochę ognia. Czosnek i cebula dadzą głębię, kurkuma kolor, a cytrusy świeżość i zapach.
Cynamon ociepli całość, zioła dodadzą własnych nut, a jalapeño przypomni nam, dlaczego ten nastaw nazywa się ognisty.
Co jakiś czas można delikatnie poruszyć słojem, żeby składniki ponownie się wymieszały.
I właściwie tyle. Nie gotujemy. Nie pasteryzujemy. Nie przyspieszamy. Dajemy składnikom czas.
A co z „odpornością”?
Ognisty cydr często pojawia się w internecie jako domowy sposób na jesień i zimę, a czasem przypisuje mu się bardzo szerokie działanie „na odporność”. My wolimy zachować zdrowy rozsądek.
Czosnek, imbir, chrzan, kurkuma, cytrusy i zioła od dawna mają swoje miejsce w kuchni oraz domowych recepturach. Nie oznacza to jednak, że gotowy nastaw jest lekarstwem albo że zapobiega infekcjom.
W Ferajnie traktujemy go przede wszystkim jako intensywny produkt spożywczy i ciekawy element domowej spiżarni.
Ze względu na ocet i ostre składniki używa się go w niewielkich ilościach. Osoby, którym kwaśne lub pikantne produkty nie służą, powinny podchodzić do niego ostrożnie.
Bez cudownych obietnic. Za to z ciekawością, dobrymi składnikami i własnym eksperymentowaniem.
To dopiero część pierwsza
Teraz słój wędruje w ciemne miejsce i przez cztery tygodnie robi swoje.
Wrócimy do niego w części drugiej. Pokażemy wtedy, jak wygląda gotowy ognisty cydr, jak go przecedzić, jak przechowywać i do czego można go wykorzystać. Sprawdzimy też, czy warto złagodzić jego charakter odrobiną miodu.
Na razie pozostaje nam tylko czekać.
Chociaż patrząc na ilość chrzanu, imbiru, czosnku i jalapeño zamkniętych w jednym słoju, mamy przeczucie, że kiedy go otworzymy, będzie ciekawie.
Bardzo ciekawie.
Ognisty cydr - część 1.
Cztery tygodnie.
Jeden słój.
I całkiem sporo ognia.
