Warmińskie „dla męża” i „na drogę”
Home ⟾ Uncategorized  ⟾  Warmińskie „dla męża” i „na drogę”
To był wieczór obfitości. Nie tylko tej na talerzach. Stół uginał się od pączków, chrustu, faworków, racuchów i placków na zsiadłym mleku.

Warmińskie „dla męża” i „na drogę”

VIDEO RELACJA


To był wieczór obfitości.

Nie tylko tej na talerzach.


Stół uginał się od pączków, chrustu, faworków, racuchów i placków na zsiadłym mleku. Zapach smażonego ciasta mieszał się z aromatem kawy i herbaty. Było słodko, było tłusto, było prawdziwie.


Ale największą obfitością była obecność.


Była sytość – taka, która zaczyna się w żołądku, a kończy w sercu.

Sytość w rozmowach.

Sytość w śmiechu.

Sytość w byciu razem.


Pojawiły się nowe twarze i nowe znajomości.

Były słodkie podarunki „na drogę” i „dla męża”.

Były dokładki – nie tylko na talerzu, ale i w relacjach.


Przy stołach toczyły się rozmowy, rodziły plany i pomysły.

Ktoś wspominał dawne czasy.

Ktoś opowiadał historie o babciach smażących pączki w wielkich żeliwnych garnkach.

Była nostalgia.

Była tęsknota za tym, co było prostsze.

Ale była też wdzięczność, że to dziedzictwo wciąż żyje.


W warmińskiej tradycji karmienie innych to więcej niż gest.

To powiedzenie: jesteś ważny.

To zaproszenie: należysz do nas.

To dowód, że ktoś o tobie myśli.


I właśnie to było widać tego wieczoru.


Wspólnota.

Przynależność.

Bycie potrzebnym innym.


Bo kiedy ktoś przynosi ci kawałek ciasta „dla męża”, to znaczy, że pamięta.

Kiedy ktoś pakuje pączka „na drogę”, to znaczy, że troszczy się.

Kiedy ktoś zostaje dłużej przy stole, to znaczy, że czuje się u siebie.


Tłusty Czwartek z Ferajną pokazał, że wciąż potrafimy być razem.

Że wciąż potrzebujemy stołu, rozmowy i obecności.

Że sytość może być formą miłości.


I że nawet jeśli tęsknimy za tym, co było,

to razem możemy budować lepsze jutro.


Dziękujemy, że byliście.

To dzięki Wam obfitość miała sens.


Tak właśnie wygląda warmińska gościnność – nikt nie wychodzi głodny. Ani chleba, ani rozmowy.

Dziękujemy wszystkim, którzy:

  • piekli i smażyli,

  • przynosili swoje wypieki,

  • pomagali przy stołach,

  • po prostu przyszli i byli.

Szczególny ukłon dla gospodyń – tych współczesnych i tych sprzed lat – które nauczyły nas, że karmienie innych to nie obowiązek. To miłość. To troska. To fundament domu.


Do zobaczenia przy kolejnym stole. 🤎

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Scroll to Top