Dzień Seniora w Warkałach. Pięć godzin rozmów, śpiewania i zwyczajnego bycia razem
Home ⟾ działalność lokalna  ⟾  Dzień Seniora w Warkałach. Pięć godzin rozmów, śpiewania i zwyczajnego bycia razem
Miały być trzy godziny, wyszło pięć. Dzień Seniora w Warkałach przyniósł wspólne śpiewanie, rozmowy, domowy poczęstunek, portrety i dużo zwyczajnego bycia razem.

Miały być trzy godziny. Skończyło się około 22:00.

I chyba trudno o lepsze podsumowanie Dnia Seniora, który 3 października 2026 roku zorganizowaliśmy w świetlicy wiejskiej w Warkałach.

O godz. 17:00 spotkaliśmy się z seniorami, żeby wspólnie spędzić wieczór. Bez długich przemówień, oficjalnej akademii i programu, którego trzeba pilnować z zegarkiem w ręku. Chcieliśmy zrobić po prostu dobre spotkanie - przy stole, muzyce, rozmowie i wspomnieniach.

Przyszło około 30 osób. Dla niewielkiej świetlicy oznaczało to wykorzystanie właściwie każdego dostępnego metra. Były stoły, miejsce dla gitarzystów, cztery mikrofony, światła, dekoracje i nasze studio portretowe. Na wielkie wspólne zdjęcie całej grupy przestrzeni już po prostu zabrakło. Ale miejsca na rozmowę - na szczęście nie.

Najpierw trzeba było zaprosić

Organizując spotkanie dla seniorów, nie chcieliśmy zakładać, że Facebook załatwi sprawę. Nie każdy korzysta z mediów społecznościowych, nie każdy zagląda do internetu codziennie. A jeśli zapraszamy seniorów, to zaproszenie powinno przede wszystkim do nich dotrzeć.

Dlatego Ferajna wraz z zaprzyjaźnioną młodzieżą rozniosła po Warkałach ponad 100 papierowych zaproszeń, które trafiły bezpośrednio do skrzynek pocztowych. We wsi pojawiły się również plakaty.

Trochę chodzenia było. Ale było warto.

Świetlica na jeden wieczór zmieniła charakter

Balony, girlanda lampek, elementy dekoracyjne i sceniczne lampy LED sprawiły, że dobrze znana wszystkim świetlica wyglądała tego wieczoru trochę inaczej. Ciepło, kolorowo i bez przesadnej oficjalności.

Spotkanie rozpoczęło się krótkim, serdecznym powitaniem z odrobiną humoru. Kilka zdań i można było przejść do tego, po co właściwie wszyscy przyszliśmy - żeby pobyć razem.

Wśród naszych gości był również mieszkaniec Warkał i radny gminy Jan Aleksandrowicz z małżonką. Bez oficjalnych wystąpień - tego wieczoru po prostu byli razem z nami i dobrze się bawili.

Gotowców u nas nie było

Stół przygotowała Ferajna. I jak to u nas - wszystko własnoręcznie. Nie kupujemy gotowców.

Były koreczki i małe kanapeczki z pastą jajeczną, twarogiem, kabanosami, oliwkami, pomidorami, wędlinami, serem pleśniowym, sałatą i jadalnymi kwiatami.

Do tego cynamonki przygotowane przez pomagającą nam młodzież, sernik, piernik, szarlotka, swojskie winogrona i jabłka. Był grzaniec, kawa, herbata i woda.

Jeżeli ktoś chciałby wiedzieć, co zdobyło tego wieczoru nieoficjalną nagrodę publiczności, odpowiedź znamy: kanapeczki. Zniknęły pierwsze. Jak wiadomo, pusty półmisek jest czasem najlepszą recenzją kuchni.

Dwie gitary, cztery mikrofony i śpiewniki

Za gitarową część wieczoru odpowiadali Krzysztof i Darek. Na ten wieczór przygotowaliśmy też specjalną playlistę w Spotify, ale szybko okazało się, że największą wartość ma muzyka, którą tworzy się wspólnie.

Rozdaliśmy śpiewniki. Były cztery mikrofony. I zaczęło się śpiewanie.

Niektórzy śpiewali. Niektórzy śpiewali bardziej.

Mikrofony przechodziły z rąk do rąk, gitary grały, a seniorzy dołączali do kolejnych utworów. I były takie momenty, kiedy zwykłe wspólne śpiewanie stawało się naprawdę wzruszające.

Wspomnienia o Warkałach

Mikrofony przydały się nie tylko do piosenek. W pewnym momencie rozmowy zeszły na dawne Warkały. Pojawiły się wspomnienia, trochę nostalgii, trochę żartów i całkiem wartkie dyskusje.

Jedni pamiętali jedno, inni trochę inaczej. I dobrze. Bo właśnie w takich rozmowach żyje lokalna historia - nie zawsze zapisana w kronikach i dokumentach, ale przechowywana przez ludzi.

To był jeden z tych momentów, kiedy przygotowany wcześniej scenariusz przestał mieć większe znaczenie. Rozmowa była ważniejsza.

Były też tańce

Kiedy muzyka zrobiła się bardziej rytmiczna, znaleźli się również tacy, którzy postanowili nie ograniczać się do śpiewania. Ci odważniejsi i sprawniejsi ruszyli do tańca.

Nie planowaliśmy wielkiego parkietu i, prawdę mówiąc, nie bardzo byłoby go gdzie zrobić. Ale trochę miejsca zawsze się znajdzie, jeśli naprawdę chce się zatańczyć.

21 portretów

Jednym z pomysłów Ferajny na ten wieczór było małe studio portretowe. Do zdjęć zdecydowało się stanąć 21 osób.

Portrety wyszły naprawdę dobrze. Zdjęcia są już obrobione i gotowe. Co z nimi zrobimy? Tego jeszcze nie zdradzimy. Powiedzmy tylko, że szkoda byłoby, gdyby pozostały wyłącznie plikami na dysku.

Dla niektórych samo przyjście było wydarzeniem

Było podczas tego wieczoru coś jeszcze, czego nie da się policzyć liczbą porcji, zdjęć czy piosenek.

Wśród gości byli również seniorzy, którzy ze względu na stan zdrowia od dłuższego czasu bardzo rzadko wychodzili z domu. Dla nich przyjście do świetlicy nie było czymś oczywistym. Było wysiłkiem. I właśnie dlatego ich obecność była dla nas szczególnie ważna.

Czasem zorganizowanie wydarzenia nie polega na tym, żeby zrobić coś spektakularnego. Czasem największym sukcesem jest stworzenie takiego miejsca i takiej atmosfery, żeby ktoś zdecydował: dzisiaj jednak wyjdę z domu.

Świeczka, konfitura i coś od siebie

Każdy z gości otrzymał również mały upominek. Były własnoręcznie przygotowane świeczki, które zrobiły Ewa i Marysia, oraz konfitury.

Niewielkie prezenty, ale przygotowane właśnie z myślą o uczestnikach tego spotkania. Tak samo jak cały wieczór.

Wydarzenie było otwarte i całkowicie bezpłatne, a jego koszty Ferajna pokryła z własnych środków.

Najlepsze przyszło na końcu

Planowaliśmy zakończyć wcześniej. Nie wyszło.

Rozmowy trwały, ktoś jeszcze chciał zaśpiewać, ktoś zatańczyć, ktoś opowiedzieć historię.

A kiedy przyszła pora pożegnania, najstarszy z uczestników Pan Stanisław - senior po osiemdziesiątce - zamiast zwyczajnego „do widzenia” zaczął żegnać się przyśpiewkami.

I właściwie trudno byłoby wymyślić lepsze zakończenie.

Około 22:00 świetlica zaczęła pustoszeć. Pięć godzin minęło zaskakująco szybko.

To zrobił zespół

Nie będziemy tym razem robić listy osób, które „najbardziej się zasłużyły”. Bo każdy dołożył swoją cegiełkę.

Starsi i młodsi. Jedni mieli pomysł, inni piekli, przygotowywali jedzenie, dekorowali, nosili, podłączali sprzęt, grali, pomagali przy logistyce albo roznosili zaproszenia.

Nikt nie zawiódł.

To był team Ferajny.

Dziękujemy wszystkim seniorom, którzy przyjęli nasze zaproszenie. Za obecność, rozmowy, historie, śpiew, taniec i za atmosferę, której nie da się wcześniej przygotować ani kupić.

Pierwszy organizowany przez Ferajnę Dzień Seniora jest już za nami. Ale na pewno nie ostatni.

Chcemy, żeby Dzień Seniora na stałe znalazł swoje miejsce w kalendarzu Warkał.

Bo tego wieczoru najważniejsze były wszystkie te rzeczy naraz: wyjście z domu, spotkanie ludzi, wspomnienia o Warkałach, wspólne śpiewanie, młodsi pomagający starszym i kilka godzin zwyczajnego bycia razem.

I dokładnie o to chodziło.

2 thoughts on “Dzień Seniora w Warkałach. Pięć godzin rozmów, śpiewania i zwyczajnego bycia razem”

  1. Tak prawda było super spotkanie .była bardzo dobra atmosfera seniorzy i młodzież dobrze się bawili przy okazji zostały omówione sprawy na przyszłość ja w imieniu żony i moim własnym serdecznie dziękuję za zaproszenie pozdrawiam

    1. Panie Janie, bardzo dziękujemy za dobre słowo i przede wszystkim za obecność. Cieszymy się, że Państwo dobrze się bawili i że poza śpiewem, rozmowami i wspólnym stołem znalazło się też miejsce na rozmowę o przyszłości Warkał. Do zobaczenia przy kolejnych okazjach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *



Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

wpChatIcon
wpChatIcon
Scroll to Top